Kilkanaście kroków odbiło się echem w zaułku, gdy obok niego przechodziliśmy, a Paxton spojrzał na mnie w niemym porozumieniu.
"Przyprowadź resztę" – szepnąłem, zatrzymując się po drugiej stronie wejścia do zaułka. Paxton nie zwolnił kroku i szedł dalej, jakbym nic nie powiedział.
Kroki ucichły, i wiedziałem, że nie mogę tak po prostu siedzieć i czekać, kiedy usłyszałem jęk bólu.
Rzuciłem się b






