Z perspektywy Damiena
Zacisnąłem dłonie w pięści wzdłuż tułowia, wziąłem głęboki wdech, po czym rozluźniłem się i ruszyłem w stronę sklepu. Oj, to nie skończy się dobrze i doskonale o tym wiedziałem.
Nie było ani jednej osoby, która nie odwróciłaby się, by posłać mi wrogie spojrzenie; niektórzy nawet obnażali zęby, gdy przechodziłem. Ale nie miałem wyboru. Nie mogłem przecież zjawić się na balu C






