– Charlie, odsuń się od tej bestii. On plecie same kłamstwa i jest zagrożeniem dla naszego ludu – krzyknął Xander, wycierając wierzchem dłoni krwawiącą wargę. Z rozciętą wargą, rozkwaszonym łukiem brwiowym i tym, co – sądząc po ciemnofioletowym zasinieniu – miałem nadzieję było strzaskaną kością policzkową, wyglądał jak kupa gówna.
– Zamknij, kurwa, pysk! – warknęła Charlie, robiąc krok do przodu






