Moje ramiona oplotły go w pasie, a ja poczułam, jak jego mięśnie się rozluźniają. – Dziękuję, że zgodziłeś się pójść na bal i że jesteś mężczyzną, który ryzykuje własne życie, by ocalić inne. Nawet jeśli to był likan.
Damien wydał z siebie ciche mruknięcie, ale nie potrafiłam określić, czy kryło się za tym jakieś znaczenie, czy po prostu rozpraszał go ból. Nie byłam nawet pewna, czy mnie słucha, g






