Kiedy byłam w połowie schodów, lecz wciąż poza zasięgiem ich wzroku, zatrzymałam się na dźwięk głosu Xandera. – Właśnie powiadomiono mnie o tutejszym zakłóceniu porządku publicznego. W czym problem?
Założyłabym, że po prostu jest na patrolu, gdyby jego ton nie brzmiał na tak rozbawiony.
– Wszyscy wparowali do mojego lokalu domagając się... – warknęła Marlene, gdy Xander jej przerwał.
– Mówiłem do






