Szuranie papierów wybudza mnie z drzemki, w pokoju panuje półmrok, jedyne światło pochodzi z lampki po stronie Axtona. Odwracam się, Axton ma stos papierów na łóżku i rozsypane na kolanach.
"Co robisz?" - ziewam, przeciągając się.
"Dokumenty watahy, przeglądam też umowy traktatowe" - mówi, marszcząc brwi w zamyśleniu.
"O co chodzi?" - pytam.
"Starszy Stiles z Watahy Crident." - mamrocze do siebie,






