Następnego ranka obudziłam się trochę zdezorientowana, z lekkim uciskiem między oczami. Moja tolerancja na alkohol musiała spaść do zera, skoro dwie lampki wina mogły wywołać mini-kaca. Poszłam sprawdzić dzieci i zobaczyłam Marię w salonie. "Dzień dobry."
Była już ubrana w fioletową bluzkę i czarne spodnie, a na skrzyżowanych stopach miała szpilki. "Dzień dobry. Dobrze spałaś?"
Przytaknęłam. Roz






