– Był po drodze – odpowiedział cicho Henryk, rozwiązując krawat.
Yvonne szybko odłożyła tort i objęła go od tyłu. – Henryku, dziękuję. Jestem bardzo szczęśliwa.
Oparła twarz o jego plecy, z zamkniętymi oczami i słodkim uśmiechem na twarzy. I co z tego, że kupił go po drodze? Przecież sam przyniósł tort.
Poza tym obiecał jej tort i dotrzymał słowa. Pamiętał o tym, a ona była zachwycona.
Nie spodzie






