Yvonne opuściła szpital z niepokojem, zamierzając złapać taksówkę, by wrócić do domu. Była jednak późna noc i znalezienie taksówki graniczyło z cudem. Po ponad dziesięciu minutach czekania przy drodze nie przejechała ani jedna. Zamiast tego Yvonne marzła.
– Nie możesz się gdzieś zabrać? – rozległ się za nią lekki chichot Shane'a.
Pocierając ramiona, Yvonne odwróciła się. – Co tu robisz?
– Skończył






