**POV Margot**
Patrzyłam, jak się pochyla, a jego usta poruszają się cicho tuż przy uchu wyższego strażnika.
Nie słyszałam słów, ale nie musiałam, bo cokolwiek powiedział, sprawiło, że szczęka mężczyzny drgnęła, jego ramiona zesztywniały, a potem cały jego wyraz twarzy rozsypał się na jedno uderzenie serca.
Strach.
Czysty strach oblał twarz strażnika, zanim wymusił go z powrotem za maskę autorytet






