**Coban's POV**
Na korytarzu wciąż panował chaos, strażnicy szczekali rozkazami, krótkofalówki trzeszczały, medycy lawirowali ostrożnie, przypinając Sarah do noszy.
Obserwowałem to z zaciśniętą szczęką, aż zaczynała mnie boleć, z krwią lepką na palcach i rozsmarowaną na przodzie mojej koszuli.
Jeszcze nie wypuściłem Margot z objęć. Jej ciało było ciepłe i miękkie przy mnie, a jej drżący oddech owi






