Widziano, jak Matthew wysiada z samochodu razem z Tiffany.
– O, Weroniko, widzę, że przyprowadziłaś swojego chłopaka. – Tiffany, trzymając torebkę, przywitała Weronikę, jakby była otwartą, hojną gospodynią tej rezydencji.
Matthew z kolei rzucił Weronice przeszywające spojrzenie, po czym spiorunował wzrokiem Xaviera. Jego oczy były otchłannie zimne.
– Nie twój interes. Co cię to obchodzi? – zadrwił






