Serce Rachel ścisnęło się z bólu na widok żałosnego stanu, w jakim znajdowała się Tiffany. Natychmiast pomogła jej wstać, mówiąc: „Nie bój się, Tiffy. Jestem tutaj. Jestem przy tobie, więc wszystko będzie dobrze”.
Tiffany rzuciła się Rachel na szyję, jakby chwytała się brzytwy, wypłakując oczy w jej ramionach. „Chlip, chlip… Śmiertelnie się bałam! Mamo, tak bardzo się boję”.
Ogień w pomieszczeniu






