Thomas uparcie obstawał przy swoim zdaniu, zupełnie pomijając to, jak cała ta sprawa wpłynęła na Veronicę. Dopiero gdy skończył mówić, dostrzegł cień bólu malujący się na jej twarzy i wreszcie zamknął usta.
"Wierzę ci". Veronica oparła się o wezgłowie łóżka i wskazała na krzesło obok siebie. "Chodź tu i usiądź".
Jej słowa brzmiały jak stanowczy rozkaz, a nie uprzejme "zaproszenie". Ze zwieszoną gł






