Po usłyszeniu tych słów Aubree w końcu wstała i otworzyła drzwi.
Z wyciągniętą ręką rzekła opryskliwie: – Dawaj rzeczy i możesz już iść.
W progu stał obleśnie wyglądający młody mężczyzna, taksując ją wzrokiem.
Jego oczy rozbłysły, gdy ujrzał jej twarz i figurę.
Aubree zmrużyła oczy i z niezadowoleniem pogoniła go: – Głuchy jesteś? Pospiesz się i daj mi to!
– Panno Pearson, myślę, że jest kilka szc






