Mildred była kłębkiem czystej złości i nadal rzucała przekleństwami, nawet po opuszczeniu pokoju gościnnego.
W salonie rzuciła mężowi wściekłe spojrzenie i powiedziała: „Wygląda na to, że trzymasz stronę tej kobiety. Dlaczego powstrzymałeś mnie przed uderzeniem jej? Chyba życie jej zbrzydło. Jak ona śmiała mnie spoliczkować!”.
Z ponurym wyrazem twarzy Norton odparł: „Mildred, czyżbyś zapomniała o






