languageJęzyk
Strona główna/Zdrada/Mój profesor jest moim kolegą alfa/Chapter 2 – Shifting and Combat 101

Chapter 2 – Shifting and Combat 101

Autor: Tomasz Wiśniewski25 kwi 2025

Perspektywa Lili

Nie mogłam uwierzyć, że mężczyzna, z którym dzieliłam swój pierwszy pocałunek, jest moim profesorem. Nagle poczułam, że arena jest za mała.

Profesor Enzo był niezwykle przystojny i niesamowicie umięśniony. Przeskanowałam wzrokiem jego cudowne szare oczy, aż do fantastycznego sześciopaku. Jego ramiona były duże i widziałam małe żyłki pojawiające się wokół bicepsów. Ciemne, falowane włosy były trochę potargane, tańcząc wokół jego szerokich i męskich rysów. Na jego czole perlił się pot i spływał po boku twarzy, a jeszcze więcej potu na klatce piersiowej, spływając po torsie.

Moja twarz momentalnie zaczęła czerwienieć, gdy szedł w moją stronę.

– Mogę ci w czymś pomóc? – zapytał, unosząc brwi i spotykając się z moim wzrokiem.

– Przepraszam, dopiero zapisałam się na te zajęcia – powiedziałam, pokazując mu wydrukowany plan. – Jestem Lila…

Spojrzał krótko na plan; cisza gęstniała między nami, gdy odwrócił wzrok od planu i znów spojrzał na moją twarz.

– Możesz dołączyć do pozostałych studentów – powiedział, odwracając się ode mnie.

Moje oczy rozszerzyły się, gdy zerknęłam na innych, którzy wciąż walczyli w swoich wilczych postaciach. Przełknęłam gulę, która uformowała się w moim gardle.

– Właściwie to nie potrafię się przemienić – powiedziałam szybko, zanim zdążył odejść.

Zamarł; przez chwilę myślałam, że usłyszałam niski warkot w głębi jego gardła.

– Co? – zapytał tonem niedowierzania i lekkiego poirytowania. Odwrócił się i zobaczyłam, że jego szare oczy stały się teraz ciemne i groźne. – Co masz na myśli, mówiąc, że nie potrafisz się przemienić?

– To znaczy… Jeszcze nie dostałam swojego wilka – powiedziałam, mocno przygryzając wargę.

Spojrzał na moje usta, wpatrując się, jak nerwowo przygryzam dolną wargę. Czułam, jak ciepło krąży po mojej twarzy. Moje serce biło tak szybko i głośno w mojej klatce piersiowej, że myślałam, że będzie w stanie je usłyszeć.

– Dlaczego jesteś na zajęciach z przemiany i walki, skoro nie potrafisz się przemienić?

– Jestem dobra w walce – odpowiedziałam. – To, że nie mam wilka, nie znaczy, że nie jestem zdolna. Ćwiczę całe życie. Pozwól mi pokazać, co potrafię.

– Nie mam czasu na niańczenie – mruknął, brzmiąc niesamowicie zirytowany. – Poza tym – dodał. – Nie mam dla ciebie partnera. Wszyscy moi studenci walczą w swoich wilczych postaciach.

– Mogę z nią trenować – powiedziała wilczyca, gdy przemieniła się z powrotem w ludzką postać.

Miała miłą twarz; jej włosy były krótkie i ciemne. Jej oczy były duże i brązowe, z długimi rzęsami. Patrzyła na mnie z sympatią i słodkim uśmiechem.

– Nie mam nic przeciwko – powiedziała ponownie, odrywając wzrok ode mnie, by spojrzeć na profesora Enzo.

– W porządku – powiedział.

Odszedł bez słowa.

– Jestem Becca – powiedziała, wyciągając do mnie rękę. Uścisnęłam ją, odwzajemniając uśmiech.

– Miło mi cię poznać – powiedziałam w odpowiedzi. – Jestem Lila.

– Och, wierz mi, wiem dokładnie, kim jesteś. Słyszałam też, że jesteś jedną z najlepszych wojowniczek w tej szkole. Profesor E. byłby głupi, gdyby cię odprawił.

Nie mogłam powstrzymać śmiechu na jej słowa; to był mój pierwszy rok w tej szkole i chyba nie powinnam być zaskoczona, że wieści rozchodzą się szybko. Jestem znana w Elysium z mojej walki i sprytnego umysłu, ale nie byliśmy w Elysium.

Byliśmy w Higala. Największym mieście poza Elysium.

– Doceniam twoje miłe słowa – powiedziałam w odpowiedzi i miałam to na myśli.

Chciała coś jeszcze powiedzieć, ale jej słowa ucichły, gdy usłyszeliśmy inny, bardziej znajomy głos.

– No proszę, proszę, kogo my tu mamy – zadrwiła Sarah. – Czyżby to mała dziwka; przyszła pobawić się z dużymi psami?

Uniosłam brwi; nazywała mnie dziwką? Po tym, jak właśnie przyłapałam ją na całowaniu się z moim chłopakiem?

– Chociaż nie powinnam być zaskoczona – powiedziała, jej ton stawał się lodowaty, gdy zerknęła za swoje ramię na profesora Enzo, który wpatrywał się w naszą stronę ze zmarszczką na czole i pogłębiającym się grymasem. – Biorąc pod uwagę, jak bardzo lubisz profesora Enzo; to oczywiste, że przepisałaś się na jego zajęcia.

– Jestem tu, żeby ćwiczyć swoje umiejętności walki, jak wszyscy inni.

To ją rozśmieszyło.

– Proszę cię; jedyne umiejętności, które ćwiczysz, to umiejętności warg.

– W rzeczywistości jest bardzo zdolną wojowniczką – wtrąciła Becca.

– To bogate słowa jak na takiego nędznego Omegę – zadrwiła Sarah, powodując, że Becca wzdrygnęła się. – Wasz gatunek nie powinien być w ogóle dopuszczony do tej szkoły.

Becca wyglądała na szczerze zranioną jej słowami.

– Fuu, Sarah, po co w ogóle rozmawiasz z tym Omegą? – powiedziała inna dziewczyna, stając obok niej.

Obie dziewczyny zaśmiały się i zobaczyłam, jak twarz Becci czerwienieje, gdy spuściła wzrok.

– Omegi to nic innego jak śmieci – zgodziła się Sarah. – Ale gorszy od Omegi jest ktoś, kto nawet nie potrafi przemienić się w swojego wilka. Nic dziwnego, że twój chłopak wolał moje usta od twoich.

Weszłam przed Beccę, zasłaniając ją przed wzrokiem innych wilków.

– Co daje ci prawo decydować, czy Omega jest zdolny, czy nie? Akurat widziałam, jak walczyła kilka chwil temu i wydała mi się całkiem zdolna. Z tego, co rozumiem, jesteśmy w tej szkole, żeby się uczyć. Więc nie stwarzajmy problemów sobie nawzajem – powiedziałam, rozglądając się po ich twarzach. – A co do mojego chłopaka… – powiedziałam, spotykając się ze wzrokiem Sary. – Najwyraźniej nie jest wystarczająco męski, żeby sobie ze mną poradzić. Więc jest cały twój.

Bez słowa chwyciłam Beccę za nadgarstek i pociągnęłam ją ze sobą w inną część areny, z dala od tych wrednych wilczyc.

Jeszcze raz rzuciłam okiem na profesora Enzo, gdy przechodziłyśmy obok i wydawało mi się, że widzę uśmiech igrający w kąciku jego ust.

– Dziękuję, że się za mną wstawiłaś – powiedziała Becca cichym tonem, gdy byłyśmy już w pewnej odległości. – Jestem jednak przyzwyczajona do bycia gnębioną. Omegi nie są tu zazwyczaj lubiane…

Uniosłam brwi, zmieszana.

– Dlaczego? – zapytałam. – Niektórzy z najlepszych wilków, jakich znam, to Omegi. Są niesamowicie mili i autentyczni. Nie pozwól, żeby tacy prześladowcy jak one sprawili, że pomyślisz inaczej.

Uśmiechnęła się szeroko; widziałam, że poczuła się o wiele lepiej.

– To oczywiste, że niektórzy tutaj nie rozpoznają w tobie córki Alfy Bastiena. Pokażmy im, co potrafisz!

Uśmiechnęłam się na jej słowa; to brzmiało jak idealny pomysł. Nie mogłam przemienić się w wilczą postać, co oznaczało, że musiałam zaimponować im w inny sposób.

Stanęłam twarzą w twarz z Beccą, przyjmując postawę, w której czułam się najbardziej komfortowo.

Wkrótce obie walczyłyśmy.

Udawało jej się unikać większości moich ataków. Jednak ja bardzo się powstrzymywałam. Nie chciałam jej skrzywdzić.

Unikałam jej ataków z łatwością; nie mogła się nawet do mnie zbliżyć. Czułam na sobie wzrok innych uczniów, ich usta rozdziawiały się, gdy wykonywałam akrobatyczny ruch. Czegoś, czego jestem pewna, że żaden z nich się nie spodziewał.

Zrobiłam salto w przód, wykopując nogi i celowo omijając Beccę o włos. Jednak wystarczyło to, by ją przestraszyć i zatoczyła się do tyłu, tracąc równowagę.

Złapałam kulę ze ściany z bronią, szybko nią kręcąc w dłoniach, robiąc salto i obrót. Uniknęła pierwszego ataku, myśląc, że celuję jej w głowę, a tak naprawdę celowałam jej w stopy. Więc spróbowała uniknąć, ale zamiast tego potknęła się, upadając znowu na ziemię.

Lekko stanęłam jej na klatce piersiowej, przygwożdżając ją do ziemi kulą skierowaną bezpośrednio w nią.

Wpatrywała się we mnie z zachwytem; wszyscy westchnęli.

Rozejrzałam się, prawie zapominając, że jest publiczność. Nikt nie odezwał się przez dłuższą chwilę, aż kilkoro z nich zaczęło klaskać. Potem prawie wszyscy zaczęli wiwatować.

Wszyscy z wyjątkiem Sary i jej przyjaciółki.

Uśmiechnęłam się zadowolona, zdejmując stopę z Becci i pomagając jej wstać.

– To było niesamowite! – wyszeptała, wpatrując się we mnie z szeroko otwartymi oczami.

– To nic takiego – wzruszyłam ramionami, odkładając kulę z powrotem na stojak.

Odwróciłam się i zobaczyłam profesora Enzo wpatrującego się we mnie; jego ramiona były skrzyżowane na piersiach, a jego twarz bez wyrazu.

Zanim zdążyłam podejść do niego i zapytać, co o tym myśli, usłyszałam sygnał dźwiękowy rozlegający się po całej arenie.

Zmarszczyłam brwi, zdając sobie sprawę, że to telefony wszystkich.

Gdy wszyscy poszli sprawdzić swoje telefony, usłyszałam westchnienia i zobaczyłam zaskoczone miny. Becca zakryła usta dłonią, wpatrując się we własny telefon.

– Co się dzieje? – zapytałam, zerkając jej przez ramię.

Gdy tylko zobaczyłam, na co wszyscy patrzą, moje serce zapadło się w żołądku.

To było zdjęcie mnie… całującej… profesora Enzo.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 2: Chapter 2 – Shifting and Combat 101 - Mój profesor jest moim kolegą alfa | StoriesNook