Perspektywa Lili
"Enzo!!" krzyknęłam, gdy ciemne, wężopodobne macki uniosły mnie w powietrze, by połączyć mnie z Sarą, która również szarpała się, walcząc z nimi. Nie byłyśmy już blisko dachu, ale bliżej ziemi. Jazzy rozpaliła już ognisko na polanie w lesie, a wszystkie jej przybory były przygotowane do rytuału, w tym duży kocioł.
Alfa Jonathan również tam był i wpatrywał się z niepokojem w Sarę.






