Mackenzie nie traciła czasu i od razu przeszła do sedna.
„Och, o którego pacjenta chodzi?” – Juan zmarszczył brwi, przypuszczając, że ktoś z rodziny Quillenów uległ wypadkowi. Gdy kobieta wspomniała imię Rydera, poczuł konsternację. Choć wiedział nieco o stanie tego pacjenta, z powodu napiętego harmonogramu nie miał jeszcze okazji go odwiedzić. Zastanawiał się w duchu, kim jest ten człowiek, że zd






