Nina
Kiedy się obudziłam, w izbie chorych panował półmrok i cisza. Chwilę zajęło moim oczom przyzwyczajenie się, zanim wreszcie zdałam sobie sprawę, gdzie jestem i co się stało. Umysł miałam zamglony, choć nie tak bardzo, jak wtedy, gdy Edward podawał mi swoje leki.
– Nina – powiedział cicho Enzo, ściskając moją dłoń. Spojrzałam na niego, uśmiech zadrżał na moich ustach, ale gdy otworzyłam usta,






