– Został ugryziony – powiedział Enzo, chwytając mnie i stawiając za sobą. – Musimy go powstrzymać, zanim będzie za późno.
Przytaknęłam, gorączkowo rozglądając się po okolicy za czymkolwiek, co moglibyśmy wykorzystać do jego związania, gdy szlochy zaczęły ustępować warknięciom. W końcu dostrzegłam składzik. – Tam! – powiedziałam, wskazując palcem. – Zamknijmy go tam. Enzo skinął głową, a potem, gd






