Nina
Razem z Jamesem szybko i cicho przemknęliśmy przez opuszczone miasteczko. Podczas marszu, trzymając się gęstniejących cieni, nie mogłam powstrzymać się od zauważania okazjonalnych plam krwi na ziemi lub strzępków porwanej odzieży. Najbardziej niepokojący był widok dziecięcego misia, porzuconego na ziemi i pokrytego krwią. Przełknęłam ślinę na ten widok, powtarzając sobie, że może dziecko, do






