Nina
Po posiłku wydawało się, że Półksiężyce nie depczą nam po piętach zbyt mocno, więc zdecydowaliśmy się odpocząć. Część ekipy już smacznie spała na kanapie lub podłodze, ale reszta w końcu do nich dołączyła. Enzo i ja zgłosiliśmy się na ochotnika na pierwszą zmianę wartowników, na wypadek gdyby Półksiężyce się pojawili.
Kiedy wszyscy się rozgościli i ułożyli do snu, Enzo i ja ustawiliśmy kilk






