Enzo
Łoskot kijów hokejowych i charakterystyczny pisk łyżew wcinających się w lód otoczyły mnie, gdy wraz z Timem weszliśmy na arenę. Atmosfera była inna niż ta, do której przywykłem w Mountainview – mniej dopracowana, może trochę surowa – ale to był hokej, a to wystarczyło, bym poczuł się jak w domu.
– Jak widzisz, już zaczęliśmy – powiedział Tim, wskazując na treningowy mecz rozgrywający się pon






