– Możemy… możemy dać sobie trochę czasu? Do namysłu? Może wtedy zrozumiemy, czego naprawdę chcemy – wyszeptałam.
Enzo skinął głową, a jego broda musnęła czubek mojej głowy. – Jasne, możemy tak zrobić, Nino. Damy sobie tyle czasu, ile potrzebujemy, żeby zdecydować, co jest dla nas najlepsze. I cokolwiek postanowimy, zrobimy to razem.
…
Obudziłam się wtulona w ramiona Enza, z głową wygodnie spoczywa






