Nina
Chłodny poranek przemienił się w ciepłe i słoneczne popołudnie, a Enzo i ja byliśmy zmęczeni samotnością w naszym wielkim domu na klifie.
W ostatniej desperackiej próbie wprowadzenia odrobiny normalności do naszego życia, Enzo i ja postanowiliśmy pojechać do miasta, żeby obejrzeć sklepy, zaczerpnąć świeżego powietrza i napić się kawy.
Ta przejażdżka miała niemal terapeutyczny wpływ – szum opo






