Enzo
Powietrze nocą było rześkie, ale nie za zimne – tak jak lubiłem. Było coś w samotności otwartej drogi i dudnieniu motocykla pode mną, co pozwalało spojrzeć na wszystko z dystansu.
Nina sporo przechodziła i choć bardzo chciałem być przy niej w każdej chwili, pomyślałem, że doceni trochę przestrzeni do przemyśleń; zwłaszcza teraz, gdy zmagała się z decyzją życia.
Prawdę mówiąc, nie chciałem, że






