Nina
Woń mokrej ziemi i rześkiego porannego powietrza powitała nas, gdy Enzo i ja przekroczyliśmy portal i wkroczyliśmy do królestwa wilkołaków. Drzewa stały jak starożytni strażnicy, ich liście lśniły poranną rosą. Świat zdawał się zatrzymywać, jakby witał nas z powrotem w miejscu, które było tak samo częścią mnie, jak moja własna skóra.
Moje serce zabiło szybciej, gdy przed nami stanęła posiadło






