Nina
Poranne słońce ledwo zaczynało wkradać się przez zasłony, gdy ciche pukanie do drzwi wyrwało mnie ze snu. Enzo wciąż spał obok mnie mocnym snem. Ociężale usiadłam i zerknęłam na zegar na szafce nocnej. 6:30.
– Nino, kochanie, już nie śpisz? – Głos matki przesączył się przez drzwi, zabarwiony ekscytacją, której nie słyszałam od lat.
– Tak, mamo, już wstałam – odparłam, pocierając oczy.
D






