Spojrzała na mnie, a jej oczy złagodniały. – Och, Nino, nie musisz…
– Chcę, mamo.
Uśmiechnęła się, pięknym, szczerym uśmiechem, który widziałam zaledwie kilka razy w życiu – a ostatnio zdawało się to zdarzać częściej. – Dziękuję ci, kochanie.
Kiedy wyszłyśmy z salonu, poczułam się lżejsza. Świat na zewnątrz wydawał się jaśniejszy, niebo – bardziej przejrzyste, a moje serce wypełniała nowa radość.






