„I Enzo,” powiedziałam, łapiąc jego wzrok po raz ostatni, „mówię poważnie, pilnuj się. Oboje mamy problemy i jesteśmy winni to sobie nawzajem, i naszemu dziecku, żeby szukać pomocy, której potrzebujemy.”
Skinął głową, jego oczy nie opuszczały moich, i w tej chwili poczułam dziwne połączenie nadziei i lęku, miłości i strachu. Ale przede wszystkim czułam wdzięczność – za miłość, którą dzieliliśmy, z






