Nina
W końcu przerwaliśmy to napięcie, popijając nasze koktajle mleczne i zagłębiając się w frytki. Jakoś akt jedzenia wydawał się być milczącym porozumieniem o zawieszeniu broni – przynajmniej tymczasowo.
– Wiesz, zgadzam się na twoje warunki – powiedział Enzo, łapiąc mój wzrok przez stół. – I postaram się odwiedzać cię w królestwie wilkołaków tak często, jak to możliwe. Poradzimy sobie






