Powietrze wokół nas jakby zgęstniało. Nasze koktajle mleczne zaczęły się roztapiać, frytki stygły, ale żadne z nas się nie poruszyło. Dżuboks włączył kolejną piosenkę, wypełniając przestrzeń między nami.
– Więc co robimy? – zapytałam w końcu, ledwie szepcząc.
– Chciałbym wiedzieć – odparł Enzo, ściskając mocniej moją dłoń.
– W ogóle chcesz tego dziecka? – wypaliłam w końcu, nie mogąc dłużej powstr






