Nina
Niedługo minęło, zanim zorientowałam się, dokąd Enzo nas zabiera: do miasta, do baru, miejsca wielu naszych późnych randek.
– Powinnam była się domyślić – wymamrotałam z wymuszonym uśmiechem, wsuwając się do naszego stałego boksu.
– Dawno nas tu nie było – powiedział Enzo, lustrując wzrokiem menu. – A jestem głodny.
Odkąd wzięliśmy ślub, nie pracowałam regularnie w barze. Właściwie to prawie






