Nina
Nie byłam pewna, jak długo dokładnie siedziałyśmy z Lori w szpitalnym pokoju, wpatrując się w śpiące ciało naszej przyjaciółki. Każda minuta zdawała się przelewać w następną i obie czułyśmy się bezradne. Robiłam, co mogłam, żeby pocieszyć Lori, ale to nie było łatwe zadanie.
W końcu zegar wybił dziesiątą wieczorem i wiedziałam, że nie możemy zostać dłużej.
– Powinnyśmy iść, Lori – powiedziała






