Nina
Enzo i ja powoli oderwaliśmy się od przedłużającego się pocałunku, nasze usta rozdzieliły się z cichym, wspólnym westchnieniem. Czułam, jakby świat zniknął w tej chwili, pozostawiając tylko nas dwoje, zatraconych w sobie nawzajem.
Postawił mnie z powrotem na nogi, a ja wypuściłam cichy oddech, spotykając jego spojrzenie z uśmiechem na ustach.
– Powinniśmy wracać do środka – powiedział Enzo, o






