Ronan skinął głową, a po jego rysach przemknął cień ulgi. – Doceniam, że dotrzymujesz słowa.
– Jesteśmy Strażnikami Pokoju – odparłam, a mój głos stwardniał. – Nie składamy fałszywych obietnic.
Usta Ronana wykrzywiły się w pozbawionym humoru uśmiechu. – W porządku. – Wsunął dłonie do kieszeni, kołysząc się na piętach. – No cóż, chyba to pożegnanie.
Między nami zawisła chwila ciszy, naładowan






