Nina
W końcu nadszedł ten czas.
Po dwóch dniach przygotowań poszliśmy odebrać Ronana z jego celi. Ku mojemu zaskoczeniu zachowywał spokój, nie potrzebował nawet straży, gdy szliśmy w stronę ciężarówki. Kiedy nasza czwórka – ja, Enzo, Ronan i Luke – wspięliśmy się na pakę, ruszyliśmy, kierując się wskazówkami do celu.
Podróż do miejsca wskazanego przez Ronana była napięta i pełna obaw, a czas potrz






