Kiedy Verian wyszła z gabinetu lekarskiego, nogi miała trochę miękkie i zatoczyła się. Yandel podtrzymał ją rękami.
— Rainie, nie martw się tak bardzo. Lekarz powiedział też, że to może być przejściowe.
Verian wzięła głęboki oddech i powiedziała:
— Nie boję się tego, że Heaton oślepnie. Obawiam się tylko, że sobie z tym nie poradzi.
Yandel z pewnością zrozumiał, co miała na myśli. Jak dumny człowi






