Twarz Natalie oblała się rumieńcem, gdy w końcu zrozumiała.
Nazwanie go „kochaniem” nie było niczym wielkim, ale poproszona o to, nagle poczuła się zawstydzona.
Zauważywszy jej nieśmiałość, Shane pochylił lekko głowę i dotknął jej czoła swoim. Przemówił kuszącym tonem: – Proszę, nazwij mnie tak jeszcze raz.
Natalie nie mogła się oprzeć, gdy błagał ją takim tonem. Jej serce biło mocno, a ciało zacz






