– Rozumiem, w takim razie poczekam na ciebie w sądzie. – Natalie rzuciła okiem w stronę budynku.
Yulia skinęła głową. – W porządku.
Natalie właśnie miała poszukać miejsca, by usiąść i poczekać, gdy z tyłu zawołał ją zadyszany głos: – Nat?
Jej dobry nastrój natychmiast prysł, gdy usłyszała ten głos. Zacisnęła usta i odwróciła się, by zobaczyć stojącego nieopodal Harrisona, uśmiechającego się do nie






