Susan utkwiła lodowate spojrzenie w plecach Harrisona. – Stary grzybie, tak łatwo się mnie nie pozbędziesz. Jeszcze zobaczysz. Sprawię, że wszyscy Smithowie będą cierpieć. Hmph! – mruknęła, po czym wzięła głęboki oddech, by się uspokoić, zanim podążyła za mężem na salę rozpraw.
Rozprawa trwała niespełna dwie godziny.
Sędzia powątpiewał w motywy Harrisona ubiegającego się o opiekę nad dzieckiem, po






