Korytarz był wcześniej pusty. Głośne kroki rodziny Beckettów przerwały ciszę.
Javier miał na twarzy lodowaty wyraz. Jego oczy były czerwone. Kiedy szedł zamaszyście naprzód, kipiał ze wściekłości. Członkowie rodziny Beckettów, idący za nim, wstrzymali oddech.
Rory podążał tuż za Javierem. Utrzymywał obojętny wyraz twarzy. Ale ta rozprawa przyniosła mu w sercu niewytłumaczalne uczucie ulgi.
Jego






