Był fałszywy!
Luna zaniemówiła z wrażenia.
Ekspedientka natychmiast wpadła we wściekłość.
– Proszę pana... – Jej wyraz twarzy momentalnie posmutniał, po czym zapytała surowo: – Nasz sklep nigdy pana nie uraził. Dlaczego chce pan nas oczerniać?
– Oczerniać? – Andrius nagle się zaśmiał i rzucił od niechcenia: – Ocena żeń-szenia jest bardzo prosta. Podsumowując, licząc blizny po łodygach na szyjce ko






