Szukali go wszędzie, a kiedy nagle się odwrócili, zobaczyli, że stoi tuż obok.
Jednakże rodzina Conerych postanowiła go nie zauważać.
– Luno, zignoruj go. – Jane wiedziała, jak użyteczna była tożsamość Luny, i miała w tym swój cel. Poradziła: – Andrius to tylko wieśniak. Jest nikim. Nie ma sensu z nim dyskutować.
Pozostali członkowie rodziny zawtórowali jej z aprobatą.
– Zgadza się, Luno.
– Nie wa






