POV Flaviana
W niecałe pięć minut Kanapka z Jajkiem został postawiony przede mną, a sądząc po jego stanie, przybyliśmy w samą porę. Wpatrywałem się w naczelnika, który miał na twarzy cyniczny uśmieszek, ale w tej sytuacji nie było nic śmiesznego.
– No popatrz! Udało się! I nikt nie umarł. – Spojrzałem na niego gniewnie, zirytowany.
– Och, moi strażnicy naprawdę wykonują doskonałą pracę! – Uśmiecha






