Z perspektywy Flaviana
Rozejrzałem się. Panował kompletny chaos. Dookoła stało kilka ostrzelanych samochodów, na ziemi leżały ciała, ranni jęczeli z bólu, a funkcjonariusze batalionu operacji specjalnych liczyli i zakuwali w kajdanki tych, którzy się poddali.
– Detektywie Moreno! Zawsze miło spotkać pana na polu bitwy. – Podszedł do mnie kapitan batalionu.
– Kapitanie, wzajemnie! Dzięki za wsparci






