Fred wyciągnął z kieszeni cygaro i je zapalił. „Złoczyńcę, powiadasz? Co sprawia, że jest taki zły?”
„On...” Mya zawahała się, jej wargi rozchyliły się, by wypowiedzieć słowo, ale zmieniła zdanie. „Posłuchaj, ledwo się znamy. Wolałabym zachować to dla siebie i poradzić sobie po swojemu”.
Subtelna łagodność wkradła się na jego zazwyczaj groźną twarz. „Jak mogę pomóc, jeśli nie zdradzisz szczegółów?






