Poranek Emerald zaczął się od najsłodszych pocałunków, jakimi obsypywał jej szyję. Jej usta rozciągnęły się w uśmiechu, gdy jego dłonie zaczęły wędrować po jej nagim ciele, smakowicie.
– Pozwól mi jeszcze trochę pospać. – Poskarżyła się, nie otwierając oczu, ale w jej głosie dało się wyczuć szczęście.
To były poranki, o jakich zawsze marzyła. Obudzić się obok niego. Spojrzeć na jego twarz jako pie






