(Trzynaście lat później)
Szesnastoletnia Sophia wyjęła gałązkę róży ze swojego bukietu i przysunęła ją do nosa, by powąchać.
– Hmm. Niebiosa! – Zamknęła oczy w ekstazie.
– Podoba ci się? – zapytał.
– Kocham to, tato. – Otworzyła oczy, a na jej ustach zagościł uśmiech. Jej uśmiech bardzo przypominał uśmiech jej mamy. Odziedziczyła ten uśmiech i czarne włosy po Julii. To był powód, dla którego Emera






